CHORWACKIE DRAMATY, CZYLI PODSUMOWANIE TYGODNIA CZ. 1

Zaczynamy wierzyć, że czasem faktycznie słowa mogą być wypowiedziane w złym momencie. Tak, „los lubi płatać figle” i do tej misji nas upatrzył sobie chyba jakoś szczególnie. W Chorwacji jesteśmy zaledwie tydzień, a wydarzyło się więcej niż przez całego, minionego Erasmusa.

efekt-kontrastu-trasa-ika

Od Bałkanów oczekiwałyśmy pomocy w totalnej regeneracji. Wydawać mogłoby się, że do tego celu znalazłyśmy miejsce idealne, że widok z naszego nowego gniazdka zrekompensuje wszelkie smutki. Co więcej, dość szybko uporałyśmy się z urzędami. Sprawy szły gładko, a my coraz bardziej umacniałyśmy się w przekonaniu, że powrót do Chorwacji to dobra decyzja. I chyba zbyt łatwo dałyśmy omamić się temu entuzjazmowi… Bo i owszem – widok z okna był wymarzony, ale temperatura w czterech ścianach nie przekraczała 12 stopni, a wraz z wybiciem godziny 19 traciłyśmy dostęp do ciepłej wody. Próbowałyśmy (z uprzejmym uśmiechem na ustach) zwrócić uwagę właścicielki na niedogodności, ale jej reakcja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania.

efekt-kontrastu-widok-icici

Z racji, że stypendia nie wpłynęły jeszcze na nasze konta, pomijając akapity kontraktu (stworzonego w języku chorwackim), umówiłyśmy się słownie z właścicielką na późniejszy termin zapłaty za wynajem. Bo jak rozumieć inaczej „Don’t worry, girls. It’s not a problem, you can pay later, even in next week”? Deal to deal i wymaga zaufania.

Miesiąc nie zdążył jeszcze na dobre się rozpocząć, kiedy dotarł do nas sms z ponagleniem o przelewy. Tak jakby przedwczorajsze ustalenia się rozmyły, a właściwie jakby w ogóle ich nie było. Nadawca wiadomości był dość oszczędny w słowach: „cash or key”. W międzyczasie podjęłyśmy jeszcze jedną próbę zwrócenia uwagi na problem niskiej temperatury i to tutaj doszukujemy się bodźca w nagłej zmianie zachowania właścicielki. Może zdała sobie sprawę, że przez nas, tej zimy nie uda jej się zaoszczędzić na ogrzewaniu? Takim sposobem tuż po pierwszym smsie dotarł drugi: „Bills are so high this month. You rent a flat, not school. Meeting tonight”. Pytanie tylko jak po 6 dniach rachunki mogły wzrosnąć X-krotnie? Najbardziej zmartwiło nas to, że problemy pojawiają się, kiedy tak naprawdę wcale ich nie ma. Tuż przed spotkaniem, po radach najbliższych,  spakowałyśmy walizki. Miałyśmy kontakt z właścicielem mieszkania (nasz bohater!), które wynajmowałyśmy rok temu, więc po szybkim telefonie zaplanowałyśmy przeprowadzkę na zbliżający się wieczór.

Wizja spotkania z właścicielką była prosta: płacimy za 6 dni pobytu, rozwiązujemy umowę za porozumieniem stron i uciekamy jak najdalej. Niestety wyobrażenie drugiej strony nie miało nic wspólnego z naszym. Usłyszałyśmy, że musimy zostawić gotówkę, która pokryje różnice w rachunkach, czyli ok. 4 000zł. W ogromnym dwupiętrowym budynku mieszkania wynajmowało jeszcze 7 osób. Później dorzucono nam opłaty za paliwo, które właścicielka zużyła na przyjazd do willi, a zaraz po poinformowaniu o naszej wyprowadzce pojawiła się i trzecia wersja, czyli ceny sezonowe tj. 312zł/doba. Na ciągłe pytanie „Ile możemy zapłacić, żeby w końcu stąd iść?” kobieta nie potrafiła udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Nie pozwolono nam opuścić domu, a co więcej zażądano paszportów i kart kredytowych. Przez cały okres wrzasków kobiety, pozostali chorwaccy lokatorzy utkwili wzrok w podłodze. Znalazłyśmy się pod ścianą. Kilka chwil później wezwana została i policja. Nikt na szczęście nie skuł nas w kajdanki, ale 6-dniowy pobyt i tak podliczony został na kilka setek euro (przynajmniej zgodnie z kontraktem – miesięczny czynsz). I cóż… „Przyjaciół poznaje się w biedzie”. Na ratunek przybył wspomniany już bohater, który zabrał nas pod zeszłoroczny adres.

Na kozły ofiarne wytypowane zostały osoby z obcego kraju, nieznające języka. Na szczęście, nie był wzięty pod uwagę fakt, że byłyśmy w tym samym miejscu rok temu i mamy lokalnych przyjaciół, którzy są gotowi nam pomóc. Gęsia skórka pojawia się na myśl, co zrobiłyby osoby nie znające nikogo na miejscu… Wnioski?

1. Nie wierz ślepo, że wszyscy wokół chcą dla Ciebie dobrze (ciężki los ekstrawertyka!).

2. Zanim coś podpiszesz (zwłaszcza w obcym języku) przeczytaj to X-krotnie.

3. Walcz o swoje prawa. Fakt, my się poddałyśmy, bo sytuacja była o wiele bardziej dramatyczna niż można wnioskować z powyższych zdań. Chciałyśmy po prostu jak najszybciej zamknąć temat. Tym razem spokój był dla nas bezcenny, ale jeśli tylko starczy Ci sił… Nie dawaj za wygraną!

4. Ucz się na naszych błędach. : )

5. Unikaj adresu Ribarski Put 4, Ičići. Jak ognia!!!

efekt-kontrastu-lovran

6. Wszędzie dobrze, ale w Lovranie najlepiej! <3 (Czasem nie warto na siłę szukać zmiany dobrego na lepsze…)

I co? Myślisz, że to już koniec naszej opowieści? Czekaj, czekaj! Ciąg dalszy nastąpi…

~Magdalena S., Aleksandra N.