MAŁYMI KROKAMI DO CELU, CZYLI ERASMUS+ ZA KULISAMI

Tym razem unikniemy Kontrastów. Tym razem post ubierzemy wyłącznie w słowa. Tym razem dostarczymy Wam informacji, których jeszcze rok temu szukałyśmy i my.

„Pojadę na Erasmusa!” Pomysł jest (chęci też!). Ale zaraz…

„Jak znajdę mieszkanie? Czy utrzymam się ze stypendium? A co jeśli się nie dostanę?”. Nagle wokół zaczyna krążyć coraz więcej wątpliwości, wahań. Co wtedy? Złota rada– najlepiej sprawdza się „poczta pantoflowa”. Więc jeśli tylko masz możliwość – pytaj tych, którzy kiedyś przechodzili przez to samo.

Po pierwsze – nie sugeruj się wiadomościami sprzed lat na forach internetowych. Od roku 2014 Erasmus przy swojej nazwie zdobył „+”, a to niesie za sobą falę zmian. Sprawdź więc, czy na Twojej uczelni działa organizacja studencka ESN (Erasmus Students Network). Jeśli tak, to sprawa jest znacznie ułatwiona. Pędź na spotkanie informacyjne! Posłuchaj, zapytaj, rozwiej wszelkie wątpliwości (a przede wszystkim nabierz pewności, że wyjazd nie jest Ci straszny).

Po drugie – śledź terminy wyznaczone przez Twój wydział. U nas rekrutacja to kilka podstawowych kroków.

Krok 1 – poziom katedry/instytucji: Uniwersytet ma konkretną pulę podpisanych kontraktów z zagranicznymi uczelniami, która dzielona jest między wydziały, kierunki i wreszcie specjalności. Im bardziej więc sprecyzowany jest Twój profil studenta, tym lepiej. My w tej fazie rekrutacji do wyboru miałyśmy dwa państwa: Chorwację i Turcję. Jeśli nie jesteś zainteresowany wyjazdem do owych miejsc, wstrzymaj się ze złożeniem pierwszego wniosku do drugiej rundy (wachlarz możliwości powinien się zwiększyć, jednak weź pod uwagę, że możesz liczyć wyłącznie na miejsca niewykorzystane we wstępnej turze).

Wybór stypendystów uzależniony jest od rankingu, na który składają się: średnia ocen z całego toku studiów, znajomość języka, inne osiągnięcia. Razem magiczna 10. I najważniejsze! Rozmowa z trzyosobową komisją (po angielsku oczywiście!). O czym dyskutowaliśmy? Pytania pojawiają się naprawdę rożne. Tematyka krąży głównie wokół naszych motywów do wyjazdu, wiedzy o krajach, do których aplikujemy, zainteresowaniach i dostrzeganych korzyściach. Co dalej? Cierpliwie czekasz na wyniki. A te nadchodzą dość szybko! Jeszcze tego samego dnia, w swojej skrzynce mailowej odnotujesz decyzje. To jak? Rekrutacja ogólnowydziałowa czy płynnie wstępujemy w drugą fazę? ; )

Krok 2 – formularzy wypełniania ciąg dalszy: Tutaj sprawa toczy się dość sprawnie. Wszystko, czego oczekuje od Ciebie wydział to dodatkowy arkusz papieru. Na wypełnienie kilku nowych rubryk masz jeden dzień. Jest to pewnego rodzaju potwierdzenie przez Ciebie ”rezerwacji” przyznanego miejsca.

Krok 3 – maraton między gabinetami władz wydziałowych: Learning Agreement, czyli NAJWAŻNIEJSZY dokument zawierający wszystkie szczegóły wyjazdu (w dwóch wersjach oczywiście, według wytycznych obydwu uniwersytetów!). I tu pojawia się bardzo ważna kwestia, spędzająca wszystkim (nam w szczególności) sen z powiek: zaliczenie semestru na uczelni macierzystej. Otóż decydując się na wyjazd musisz wziąć pod uwagę, że staniesz przed wyzwaniem uporania się z podwójną sesją. Niestety znalezienie ekwiwalentów wymaga wielkiej determinacji i wytrwałości, a wreszcie godzin spędzonych na negocjacjach z koordynatorami, wykładowcami czy dziekanatem. Nie poddawaj się tylko! Walcz o swoje. No i koniecznie złóż podanie o rozliczenie roczne.

Krok 4 – kompletowanie dokumentów: LA to podstawa i masz jej dwie wersje. Tę otrzymaną z uniwersytetu macierzystego wkładasz do walizki, a drugą w kopertę zaadresowaną do uczelni przyjmującej. Paczka, którą wyślesz musi być jednak „trochę grubsza” ; ) Pamiętaj więc o zdjęciach paszportowych, kopiach certyfikatu językowego i paszportu, a także formularzach wymaganych przez zagranicę. I cóż… DEADLINE! Niczego nie przeocz! Ślij! Polecamy Pocztę Polską. Wysyłka była na miejscu w ciągu 5 dni, a my mogłyśmy na bieżąco monitorować ją w Internecie.

Krok 5 – podpisanie umowy: Przechodzimy do konkretów. Zanim umówisz się na podpisanie umowy czeka Cię wybór konta walutowego (konieczne, byś był jedynym właścicielem). My po wnikliwych analizach postawiłyśmy na mBank (bo im mniej opłat tym lepiej ; )). Następnie złóż wniosek o wydanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego. Wszystko możesz oczywiście załatwić drogą elektroniczną. Gotowa sztuka powinna dotrzeć w ciągu tygodnia. Zorientuj się jeszcze, czy aby na pewno do Twojego kraju nie jest wymagane dodatkowe ubezpieczenie (np. Turcja). Pora na sformalizowanie wyjazdu. Tym razem umowę i wszelkie załączniki prześledź uważnie. Dłuższą chwilę poświęć na kwestię związaną ze stypendium. Jego wysokość zależy od państwa, do którego jedziesz, które może mieścić się w trzech grupach: 300, 400 lub 500 euro miesięcznie. I uwaga. Wszędzie są jednak kruczki prawne ; ) Przed wyjazdem otrzymujesz 70% z podanej wyżej kwoty, a pozostałe 30% dopiero po powrocie do Polski. Wtedy faktycznie lepiej zatroszczyć się o dodatkowe źródło finansowania ; )

Krok 6 – przygotowania do wyjazdu Jeśli przebrnąłeś już przez wszelkie formalności, pora byś uświadomił sobie, że wszystko dzieje się naprawdę! ; ) Warto też uśmiechnąć się do Pani z dziekanatu i zdobyć wcześniej nowy hologram na polską legitymację (my zniżek nie odpuszczamy! : D). Potem zostaje już tylko rezerwacja biletów i wynajęcie mieszkania (czyli w sumie największe wyzwania). My do Chorwacji dotarłyśmy autokarem (który niestety kursuje wyłącznie w sezonie letnim). Początkowy plan zakładał wynajęcie hostelu na 2-3dni i rozejrzenie się za pokojem na miejscu, bo tak radzili lokalni (a właśnie! Nie bój się pytać! Nam niezwykle pomogły rady od Chorwatów z Couchsurfing’u). Ostatecznie opór kazał działać już z Polski. Poszukiwania trwały 3 miesiące: wysłałyśmy ponad 100 maili, znajomi z Couchsurfingu wykonali ponad 20 telefonów w naszej sprawie. Było ciężko, szczególnie, że na Bałkanach wynajmem zajmują się agencje. My jednak wolałyśmy ominąć wszelkie dodatkowe koszty, prowizje, więc do ostatniej chwili spamowałyśmy grupy na Facebook’u. Ostatecznie zaowocowały wysyłane wiadomości. Rada? Targuj się (obniżyłyśmy czynsz o 150 euro ; )). Można? ; )

To tyle. Wypatrujemy Waszych pytań! ; )

PS1 Korzystajcie, bo Erasmus to póki co jedna z naszych lepszych decyzji!

PS2 Nie, nikt nie płaci nam za reklamę! ; P ; D

~Magdalena S., Aleksandra N.