ODWAŻNIE I Z FANTAZJĄ, CZYLI KOLORY LIZBONY

Wiem, że w Polsce jest szaro, zimno i deszczowo, ale hej! Głowa do góry, od czego masz mnie! Już spieszę z ratunkiem w postaci wpisu o mieniącej się kolorami Lizbonie. Rozsiądź się wygodnie i ciesz oczy portugalskim pięknem.

Kanarkowa żółć i lazurowy błękit, tak bym określiła Lizbonę, jeśli miałabym opisać ją kolorami.  Złote, dające cudowne ciepło słońce; stare, żółte tramwaje; czyste, bezchmurne niebo; połyskująca turkusem rzeka Tag. Daję głowę, że już się rozmarzyłeś. Dobrze, o to chodziło!

Porównując miasta polskie do tutejszych od razu widać jedną różnicę: Portugalczycy nie boją się używać żywych kolorów w architekturze, zmieniając całkowicie oblicze miasta. Nasycone barwy jak żółty, kobaltowy, czy różowy goszczą na elewacjach budynków, czy typowych portugalskich drzwiach tworząc idealne tło każdego zdjęcia z wakacji.

Wiele budynków ozdobionych jest także tradycyjnymi, ceramicznymi płytkami – azulejos. Nazwa ta pochodzi od słowa azul, co oznacza niebieski, gdyż klasyczne płytki właśnie taki mają kolor, jednak obecnie można spotkać je we wszystkich barwach. Taka tradycja zdobienia dotarła do Portugalii z Hiszpanii, gdzie z kolei zapoczątkowali ją Arabowie. Azulejos są jednym ze znaków rozpoznawczych Lizbony i znajdziesz je na większości pamiątek, jak pocztówki czy magnesy.

W Lizbonie zadziwi Cię także, kontrastująca z pięknem kolorowych fasad, ilość walących się budynków, których nikt najwyraźniej nie zamierza wyburzyć. Idąc główną ulicą obok malowniczych, zabytkowych domów można natknąć się na zniszczone i będące niemal w ruinie kamienice.  Władze miasta nie spieszą się z remontem albo po prostu jest tyle obiektów do odbudowy lub remontu, że trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Nie sądzisz, że w Polsce przydałoby się trochę koloru?