W BLASKU TYSIĘCY ŚWIATEŁEK, CZYLI ŚWIĄTECZNA LIZBONA

Święta Bożego Narodzenia za rogiem, a Lizbona aż ugina się od lampek, choinek, Mikołajów i reklam z pomysłami na prezenty. I to już od połowy listopada!

Brak śniegu i zimna (choć każdy kryje się w grubych, puchowych kurtkach, bo 10 stopni to przecież mróz), a co za tym idzie typowo gwiazdkowego nastroju, Portugalczycy zdają się rekompensować w każdy możliwy sposób. Sklepy, które zaczęły świąteczną akcję zaraz po skończonym Halloween, prześcigają się w liczbach produktów z nalepką Feliz Natal. Nie braknie tu suszonego dorsza – bacalhau, który w czasie świąt cieszy się ogromnym wzięciem, a jego „aromat” wypełnia wszystkie sklepy.

Ulice, szczególnie centrum Lizbony świecą, dosłownie tysiącami światełek, na co oczywiście nie mogę narzekać. Chociaż uważam, że ogromna jaskrawozielona choinka na głównym placu trochę gryzie się z klasyczną architekturą tego miejsca.

Coś, co zachwyca w bożonarodzeniowej Lizbonie to tradycyjne jarmarki świąteczne. W małych drewnianych budkach sklepikarze oferują wszelkiego rodzaju słodkości, wędliny, a także rękodzieło. Szczególnie magicznie robi się tu po zmroku, kiedy jarmark mieni się światłem lampek, a Ty przechadzasz się słuchając świątecznych piosenek. Ostrzegam, bardzo łatwo wtedy stracić głowę i znaczną część pieniędzy dla kandyzowanych kiwi i czekolady z pieprzem! : )

Przed świętami bardzo popularne są także koncerty bożonarodzeniowe, które najczęściej odbywają się w kościołach, a wstęp na nie jest darmowy. W tym czasie pojawiają się również szopki, które zdobią nie tylko wnętrza świątyń, ale także ulice Lizbony, przypominając o prawdziwej istocie świąt.

Bo przecież święta to coś znacznie więcej niż światełka i jarmarki, to głęboka radość z tego, że narodził się Jezus, i tego właśnie Tobie życzę. : )